Pogoda akurat sprzyja tematowi. Po topniejących kupkach śniegu pozostają psie kupki, gdyż przepis o sprzątaniu tego, co psy wydalą, jest martwy. Nie widziałem, aby straż miejska albo policja komukolwiek mandat wlepiła, ani, co gorsze, aby ktoś w naszym kraju posprzątał po swoim psie. Ale może mam tylko takie szczęście.
Kiedyś myślałem, że ludzie nie sprzątają, bo to obrzydliwe albo się wstydzą i potem w przedszkolu będą się z nich śmiać, że lubią kupy. Ale nie. Ostatnio poznałem prawdziwy powód, czemu ludzie nie sprzątają po psach.
Gdy wyprowadzałem swoje dwa psotniki, gdy jeszcze było sporo śniegu, to spotkałem kobietę z małym krzykliwym serdelkiem. I jak przygotowywałem sobie woreczek, aby posprzątać kupę, to owa kobieta powiedziała, że nie trzeba teraz sprzątać, bo śnieg jest. Odpowiedziałem, że przecież to nie ma znaczenia i że zawsze sprzątam. Co usłyszałem w odpowiedzi? Zacytuję. A powiedziała to z nutą podziwu. "E, to pan jest z inteligencji".
Tak. Tylko inteligencja sprząta po psach.
Potem jeszcze rzuciła, że szkoda, że w Warszawie nie sprzątają, co skwitowałem, że tutaj nikt nie sprząta. Obojętnie czy ma yorka, labradora, innego rasowego czy kundla. Kupy zalegają trawniki i chodniki.
Wiem, że fotoradary to samograje, ale gdyby tak rzucić kilka patrolów tylko w celu nauczenia ludzi sprzątania po psach? Jasne, że będą się ludzie pluć, że policja to powinna gangsterów łapać, że on taki spokojny obywatel i nic złego nie zrobił, ale skoro nikomu to nie przeszkadza, to czemu w ogóle wyprowadzają psy zamiast pozwalać im się załatwiać w domu. Przecież to tylko mała kupka i wystarczy odrobinę uważać, aby w nią nie wdepnąć.
Malutki buraczek dla pani z serdelkiem i olbrzymi zbiorczy dla właścicieli psów, którzy nie sprzątają. I jeszcze większy dla tych, którzy ignorują, gdy im się zwraca uwagę albo są nieuprzejmi.
Kiedyś myślałem, że ludzie nie sprzątają, bo to obrzydliwe albo się wstydzą i potem w przedszkolu będą się z nich śmiać, że lubią kupy. Ale nie. Ostatnio poznałem prawdziwy powód, czemu ludzie nie sprzątają po psach.
Gdy wyprowadzałem swoje dwa psotniki, gdy jeszcze było sporo śniegu, to spotkałem kobietę z małym krzykliwym serdelkiem. I jak przygotowywałem sobie woreczek, aby posprzątać kupę, to owa kobieta powiedziała, że nie trzeba teraz sprzątać, bo śnieg jest. Odpowiedziałem, że przecież to nie ma znaczenia i że zawsze sprzątam. Co usłyszałem w odpowiedzi? Zacytuję. A powiedziała to z nutą podziwu. "E, to pan jest z inteligencji".
Tak. Tylko inteligencja sprząta po psach.
Potem jeszcze rzuciła, że szkoda, że w Warszawie nie sprzątają, co skwitowałem, że tutaj nikt nie sprząta. Obojętnie czy ma yorka, labradora, innego rasowego czy kundla. Kupy zalegają trawniki i chodniki.
Wiem, że fotoradary to samograje, ale gdyby tak rzucić kilka patrolów tylko w celu nauczenia ludzi sprzątania po psach? Jasne, że będą się ludzie pluć, że policja to powinna gangsterów łapać, że on taki spokojny obywatel i nic złego nie zrobił, ale skoro nikomu to nie przeszkadza, to czemu w ogóle wyprowadzają psy zamiast pozwalać im się załatwiać w domu. Przecież to tylko mała kupka i wystarczy odrobinę uważać, aby w nią nie wdepnąć.
Malutki buraczek dla pani z serdelkiem i olbrzymi zbiorczy dla właścicieli psów, którzy nie sprzątają. I jeszcze większy dla tych, którzy ignorują, gdy im się zwraca uwagę albo są nieuprzejmi.