Sprawa osobista. Ja, jak i podobnie wiele innych osób zostaliśmy usunięci z wolontariatu w Celestynowie, który stał się prywatnym folwarkiem pewnej osoby. Nie pierwszy raz takie coś miało miejsce w historii tego wolontariatu. Wszystko pod przykrywką "dobra dla zwierząt", a w rzeczywistości to jakieś chore ambicje wchodzą w grę. A że ludzie będą chcieli pomagać, to jakoś to będzie się toczyć do przodu i zawsze bedą mieli nowych wolontariuszy, ale do rzeczy:
Czy ktoś, kto został w wolontariacie w Celestynowie może mnie uświadomić w kilku sprawach?
Stworzyliście nowy fan page, bo tamten był "be". Publiczny fan page z likeami stary jest do kosza, tak? Ale z grupy zamkniętej wyrzuciliście ludzi zamiast stworzyć nową grupę. To jest jakieś rządź i dziel w działaniu? Chcieliście ludziom kontakt utrudnić?
Wyrzuciliście ludzi niczym Kaczyński i w sumie z podobnych powodów - bo mieli inne zdanie. A na dodatek wyrzuciliście ich w środku nocy, jakby to był jakiś przewrót. Myślicie, że oni sobie nie poradzą czy co? To nie polityka, ale wolontariat. Ludzie jeśli będą chcieli, to będą pomagać. Może nie tu, ale gdzie indziej. I do Celestynowa nowi ludzie też będą przyjeżdżać. Nabierzecie nowych na pokład i po roku znowu zrobicie czystki i wywalicie tych, co mają inne zdanie?
Usuwacie nagminnie posty ludzi i komentarze. Bo? Bo tak działa PR? Najlepiej zamieść pod dywan. I to natychmiast. Już lepiej by było wywalić takie rzeczy w środku nocy.
Użalacie się bardzo często "to nie tak miało być" i różne rzewne teksty na profilach. A potem poklepujecie się po plecach i mówicie, że będzie dobrze. Po kiego czorta? Czy ten wolontariat to spełnienie marzeń o władzy i jednocześnie jakaś grupowa terapia?
Czemu pousuwaliście zdjęcia psiaków adoptowanych? Bo ktoś na nich był, bo nie były waszego autorstwa, bo co? Bo najlepiej zapomnieć w ogóle nawet o psach, które były adoptowane przez ludzi, których wywaliliście?
W kółko to wy plujecie jadem i zachowujecie się jak jakieś divy.
A wasza przodowniczka zostanie kiedyś dyrektorką schroniska po tym, jak odeszła z korporacji (bo korpo jest "be") i wtedy to w ogóle wszystko będzie super? I nie będziecie już wtedy mówić, że dyrektorka jest zła i podła itd., bo z wolontariuszami nie współpracuje? Przynajmniej u obecnej dyrektorki faktycznie widzę szczery szacunek do zwierząt.
I tak odpowiedzi nie będzie, ale fajnie by było, aby więcej ludzi zapoznało się z tym, jak to pięknie działa wolontariat w Celestynowie.
edit: podpisuję się pod tym wpisem swoim imieniem i nazwiskiem.
Jarosław Ciupiński
Czy ktoś, kto został w wolontariacie w Celestynowie może mnie uświadomić w kilku sprawach?
Stworzyliście nowy fan page, bo tamten był "be". Publiczny fan page z likeami stary jest do kosza, tak? Ale z grupy zamkniętej wyrzuciliście ludzi zamiast stworzyć nową grupę. To jest jakieś rządź i dziel w działaniu? Chcieliście ludziom kontakt utrudnić?
Wyrzuciliście ludzi niczym Kaczyński i w sumie z podobnych powodów - bo mieli inne zdanie. A na dodatek wyrzuciliście ich w środku nocy, jakby to był jakiś przewrót. Myślicie, że oni sobie nie poradzą czy co? To nie polityka, ale wolontariat. Ludzie jeśli będą chcieli, to będą pomagać. Może nie tu, ale gdzie indziej. I do Celestynowa nowi ludzie też będą przyjeżdżać. Nabierzecie nowych na pokład i po roku znowu zrobicie czystki i wywalicie tych, co mają inne zdanie?
Usuwacie nagminnie posty ludzi i komentarze. Bo? Bo tak działa PR? Najlepiej zamieść pod dywan. I to natychmiast. Już lepiej by było wywalić takie rzeczy w środku nocy.
Użalacie się bardzo często "to nie tak miało być" i różne rzewne teksty na profilach. A potem poklepujecie się po plecach i mówicie, że będzie dobrze. Po kiego czorta? Czy ten wolontariat to spełnienie marzeń o władzy i jednocześnie jakaś grupowa terapia?
Czemu pousuwaliście zdjęcia psiaków adoptowanych? Bo ktoś na nich był, bo nie były waszego autorstwa, bo co? Bo najlepiej zapomnieć w ogóle nawet o psach, które były adoptowane przez ludzi, których wywaliliście?
W kółko to wy plujecie jadem i zachowujecie się jak jakieś divy.
A wasza przodowniczka zostanie kiedyś dyrektorką schroniska po tym, jak odeszła z korporacji (bo korpo jest "be") i wtedy to w ogóle wszystko będzie super? I nie będziecie już wtedy mówić, że dyrektorka jest zła i podła itd., bo z wolontariuszami nie współpracuje? Przynajmniej u obecnej dyrektorki faktycznie widzę szczery szacunek do zwierząt.
I tak odpowiedzi nie będzie, ale fajnie by było, aby więcej ludzi zapoznało się z tym, jak to pięknie działa wolontariat w Celestynowie.
edit: podpisuję się pod tym wpisem swoim imieniem i nazwiskiem.
Jarosław Ciupiński
Najpierw piszecie, że nie wyraziliście zgody na korzystanie z Waszych zdjęć, a jak już zostaną usunięte to czepiacie się czemu to zrobiono? No błagam. Piszcie sobie co chcecie, ale pisanie, że ''nasza przodowniczka'' nie ma szacunku do zwierząt jest wprost żałosne i nieodpowiednie.
OdpowiedzUsuńNo niestety ta przodowniczka nie nadaje się do kierowania żadnym zespołem ludzkim więc do dyrektorowania w schronisku tez nie. Mam nadzieje, że osoby odpowiedzialne za schronisko nigdy tej kobiecie nie powierzą żadnej władzy
OdpowiedzUsuńZ Waszym wszędzie obecnym spamem jaka to jest straszna na pewno jej się to nie uda ;) Gratulacje.
OdpowiedzUsuń@Anonimowy 24cze2013 18:13
OdpowiedzUsuń1. Kłamstwo. Pisząc, że nie wyraziliśmy zgody, że prawnik itd. śmialiśmy się z postawy pewnego fotografa związanego z schroniskiem (chociaż może pora nazwiska wymieniać już?), który najpierw krzyczy, że nie wolno korzystać z jego zdjęć. Potem w komentarzach pisze, że wolno udostępniać, ale nie modyfikować. Gdy proszę o definicję modyfikacji, to pisze, że napisał wyżej, że nie wolno modyfikować, a tam jest tylko, że nie wolno korzystać. Proszę o konkretną rzecz, dostaję odpowiedź na coś zupełnie innego.
2. Kłamstwo. Napisałem tylko, że u obecnej dyrektorki widzę szczery szacunek dla zwierząt.
3. Żałosne i nieodpowiednie jest to, co opiszę w następnym wpisie.
@Anonimowi późniejsi :)
Domyślam się, że chodzi o wpisy Oli i innych osób, które poczuły się dotknięte takim potraktowaniem, jakie miało miejsce z strony ludzi związanych z "celestyniaki.pl". Trochę strach, że tacy ludzie mają jakąś władzę.
Jestem też ciekaw, co się stanie, gdy więcej informacji wypłynie, bo na razie ludzie jeszcze jednak powstrzymują się.
Dlaczego piszecie tutaj jako anonimowi ludzie? Nie macie odwagi sie ujawnic? Boicie się? Czego? Moze jednak wewnętrznie macie poczucie, że coś jest nie tak i nie bez powodu cały ten szum?
OdpowiedzUsuńJa już duzo napisalam pod zdjęciem zamieszczonym na stronie celestynianki (czy jakos tak - jak ktoś chce przesledzic - zapraszam. Zmanipulowac ludzi jest łatwo, gorzej, gdy zdajemy sobie sprawde jak bylismy glupi ze dalismy sie tak zrobic. Ja nie widze tutaj walki o dobro zwierzat ale o wlasne dobro, splendor i uznanie. Chyba niektórzy zapomnieli co ich łaczyło i wszystkie dotychczasowe zdjecia,uratowane zwierzaki są ich wspolnym sukcesem i mogliby zostawic to w spokoju zamiast zachowywyac sie jak dzieci w piaskownicy. I jeszcze jedno co mi przychodzi do glowy - złodziej zawsze przychodzi w nocy. Pozdrawiam wszystkich i zycze owocnych przemyslen.
AnnaM
Pani Anno- nie będę pisać kim jestem bo jeszcze dostanę odpowiedź że ryby i dzieci głosu nie mają i na pewno nie wiem o co w tym wszystkim chodzi :) a poza tym skoro jest możliwość bycia anonimowym to z niej korzystam
OdpowiedzUsuń@Anonimowy 25cze2013 13:40
OdpowiedzUsuńKażdy ma prawo głosu, ale napisanie, że ktoś kłamie bez podpisania się swoim imieniem i nazwiskiem, raczej nie pomaga w wiarygodności :) I komentarzy anonimowych, ani tym bardziej nieanonimowych nie mam zamiaru usuwać (no chyba, że nagle pojawi się 100 komentarzy o tej samej treści).
Dodałem w samym wpisie swoje imię i nazwisko, gdyż nie każdy musiał tu trafić przez mój share na facebooku.
Nie napisałam, że kłamiecie tylko, że z jednej strony nie chcecie żeby używano waszych zdjęć, a z drugiej nie możecie znieść, że wasze psy zostały usunięte z fp. Co do wpisów Oli, mogę napisać tylko jedno. Takie komentarze o tym czego to nie zrobiła, będą ją raczej ośmieszać niż współczuć współpracy z ''naszą przodowniczką''. Przynajmniej ja tak to odebrałam, a swojej strony nie wybrałam (chociaż niektórzy uważają że już to zrobiłam). Nie trzymam żadnej strony, chociaż rzeczy jakie wyprawiacie, coraz bardziej spychają mnie w stronę ''pani przodowniczki''..
OdpowiedzUsuńSmutne jest też to, że ludzie, którzy chcą tego samego- dobra dla zwierząt, toczą ze sobą już chyba wojnę. Każdy uważa, że druga strona robi to pod publiczkę, że lansuje się na zwierzętach. Straszne jest to, co się dzieje, ale mam nadzieje, że przez te konflikty nie zostaniemy pozbawieni dostępu do naszych podopiecznych.
Wszystko to co napisałam, nie ma na celu bronienia lub oskarżania którejkolwiek ze stron. Wpis zawiera tylko i wyłącznie moje spostrzeżenia.
Oliwia C.
Fakt, napisałem o kłamstwie, ale źle się wyraziłem w tej kwestii i przepraszam za to.
OdpowiedzUsuńOla napisała rzeczy, które zrobiła, aby pokazać, że robiła coś. Sporo osób zostało usuniętych za to, że nic nie robili. Czy teraz rozumiesz? Ktoś przyjeżdża co sobotę, spędza kilka godzin, niektórzy też zajmują się w domu choćby adopcjami, a potem wylatujesz i nie jesteś już wolontariuszem.
Jeśli zostałaś w grupie, to możliwe, że odczuwasz euforię, że jesteś wybrana, nie zostałaś wyrzucona. Byłem w takiej sytuacji. Nawet większej, gdzie w grę wchodziło 10 lat czyjejś pracy i dobre imię dobrze rozpoznawanej osoby w mojej branży. Nie odczuwałem z tego powodu jakiejś radości, że to ja zostałem.
Jeśli chodzi o lansowanie się, to zarzucić mógłbym to jednej osobie. Ale! Fotografowi, który na każdym zdjęciu umieszcza swoje imię i nazwisko - nazwy działalności chyba nie, gdyż z tego, co mi wiadomo, działalności nie prowadzi (co było też dla niego problemem, gdy ktoś poprosił o fakturę, a on nie wystawia faktur - czytaj inaczej: nie płaci podatków, co według mnie dobrze o człowieku nie mówi). Nie wiem, w jakim stopniu jego zdjęcia miały wpływ na ilość zleceń. Na pewno jest dobrym fotografem i na pewno ma prawo umieszczać na swoich zdjęciach co chce i dlatego zarzucić lansowanie tylko mógłbym, gdyż jednak jest to dosyć normalna forma reklamy.
Czemu pisaliśmy tak? Bo śmialiśmy się z jego postawy, w której dosyć przykrym tonem nakazuje zgłaszanie się o pisemne pozwolenie na wykorzystywanie jego zdjęć. Gdzie ewidentnie chodzi mu tylko o to, aby fundacja, z którą wcześniej współpracował, nie korzystała z nich. O dobro psów mu wtedy nie chodziło.
Czy ktoś jeszcze się lansuje? Co najwyżej promować może swoją fundację, ale fundacje potrzebują wsparcia (każda z nich). Jedyną osobą, która ma swój własny interes, jest przodowniczka, która chciałaby zostać dyrektorką schroniska.
Jeśli to twoje spostrzeżenia, to co powiesz o stworzeniu drugiego fanpageu, pismo podpisane przez dyrektor, gdy ta podejrzewam, że nie wie, co podpisała, gdyż sama mi mówiła, że na Internecie się nie zna, co powiesz o wyrzuceniu osób pomagających przy koncercie w nocy po koncercie, co powiesz o tym, że zarzucają innym wykorzystywanie ich materiałów, a sami o zgodę nie proszą, co powiesz o żerowaniu na pracy innych (scalenie fanpagea społeczności wolontariuszy z ich fanpageem schroniska)? I co powiesz o takim konkretnym zdarzeniu, gdy przodowniczka z koleżanką zarzucały Oli kradzież ich pomysłu. Adopcji starszych psów, który Ola realizuje od dłuższego czasu, a one się zabrały (po rozmowie z Olą) za to nie tak dawno. Czy to jest fair zachowanie?
Stworzenie drugiego fan page'a: Mogę napisać tylko tyle, ze wolontariat został mocno podzielony, a dalsze prowadzenie strony razem sprawiałoby trudności. Szkoda tylko, że stworzenie drugiego fp poniosło za sobą takie a nie inne skutki.
OdpowiedzUsuńWyrzucenie osób po koncercie: Szczerze mówiąc tego wolałabym nie skomentować, ze względu na to że sama nie wiem co o tym myśleć. Jednak uważam, że nie wszystkie osoby usunięte powinny być tak potraktowane.
Wykorzystywanie materiałów: Nie wiem kto zaczął, wiec nie wiem po której stronie leży wina.
Kradzież pomysłu: W tej dyskusji nie brałam udziału, więc także nie wiem po której stronie leży wina. Jedak najważniejszy w tej spawie jest dla mnie fakt, że szkoda, ze tak się ta akcja potoczyła. Jak dla mnie akcja mogła być jedna, mocniejsza, pełna pomysłów. W jednej akcji mogła brać udział i Ola, i przodowniczka i jej koleżanka i fundacja/e.
"Dalsze prowadzenie strony razem sprawiałoby trudności". Które wyjście jest lepsze:
OdpowiedzUsuń1. Spróbować się porozumieć, jasno postawić warunki, dogadać się.
2. Za plecami drugiej strony, stworzyć nowy fp i przejąć to, co stworzyło się wcześniej mniej lub bardziej wspólnie.
Można to było rozwiązać inaczej rozmawiając i mówiąc jasno, że chce się przeorganizować wolontariat i stronę, zacząć od nowa z mniejszą grupą główną. Zamiast tego wywalono część ludzi. Kilka razy napisałem, co mi się nie podoba, ale raz "zaatakowałem" przodowniczkę nawet nie wiedząc, że to ona. Oczywiście chodzi o Bobika, którego chcieliśmy wziąć, a trafił gdzie indziej - nadal nie wierzę, że przodowniczka lub fotograf (zwłaszcza on, bo często żartował, że znowu tego giganta wyprowadzamy i mówiliśmy że chcemy go wziąć po powrocie z Pragi, a on się dziwił, że małym samochodem jedziemy z trzema psami itd) nie wiedzieli o tym. Bobik mam nadzieję trafił w dobre ręce. Ale czy to był powód, żeby wyrzucić mnie? A powody, aby wyrzucić inne osoby? Bo rozmawiali z kimś z fundacji, której przodowniczka nie lubi? Bo mieli zdanie inne niż ona? To jest bardzo nie w porządku. I to nie jest próba dogadania się, ale wywalenia ludzi o innych poglądach. Takie coś odwala się chyba tylko w polityce. Bo nawet w wojsku raczej dąży się do wymuszenia posłuszeństwa, a to jest bardziej formą dogadania się niż wywalenie.
Wykorzystywanie materiałów: fotograf od dłuższego czasu pisał o tym, że trzeba mieć zgodę wykrzyknik wykrzyknik wykrzynik i używał więcej wykrzykników. Nawet taką opinię będąć profesjonalistą, powinno się wyrażać w stonowany sposób, a nie jak księżniczka. Mi nie przeszkadzało, że moje zdjęcie tam było albo druga fundacja wykorzystywała moje zdjęcia (przy leczeniu Bezy i w ogóle bardzo fajnie, że dzięki nim Beza nie jest już szkieletem) i gdy zacząłem się nabijać z takiego zachowania, a potem pytać, czy chodzi o dobro psów czy własne ego, to zdjęcia znikły.
Druga rzecz, że gdy strona była wspólna, to i materiały były wspólne - opisy też. Nie zapytano nikogo, nie skonsultowano, czy można to wykorzystać, jednocześnie krzycząc, aby ich materiałów nie wykorzystywać. To jest trochę śmieszne (jak Kali ukraść krowa, to dobrze, jak Kalemu to źle i jeszcze Kali głośno mówić, że nie wolno kraść), ale na pewno nie w porządku.
Ola działała z adopcjami starszych psów, ale przodowniczka wolała mieć swoją inicjatywę, zamiast połączyć. Bo Ola według przodowniczki jest po złej strony mocy - z inną fundacją częściej współpracuje albo nie wiem co. Więc zrobiły własną inicjatywę.
Znowu brak dogadywania się, tylko "ja wiem lepiej, ja siama zrobię". I w końcu zrobiła. Najpierw własna adopcja psów starszych mówiąc, że druga inicjatywa (starsza i dłuższa) jest niepotrzebna. A potem własna strona schroniska i znowu: druga inicjatywa, zrzeszająca społeczność przy schronisku, jest niepotrzebna i trzeba ją usunąć (zabierając materiały).
I jeszcze taka myśl: skoro materiały, cele i fani trafiły na drugą stronę, to w takim razie jest to praktycznie to samo, no nie? Co się zmieniło? Władza. Zatem tylko i wyłącznie o władzę chodziło. Niepodzielną, bo nie zamierza się z nikim dzielić, ani dogadywać.
Szkoda, że taka stanowcza nie była z Rockym, bo o ile Bobik trafił gdzieś i jak pisałem, mam nadzieję, że będzie mu lepiej, to Rocky jest za tęczowym mostem. Może gdybyśmy na początku naszego wolontariatu stwierdzili, że chrzanimy to i po prostu zabrali go sami do lecznicy, to byłoby inaczej, ale nie miałem wtedy jaj, aby zabrać ciężko chorego psa ze schroniska bojąc się i o psa, i o to że ktoś (też i z wolontariuszy) może na nas wyskoczyć.